Słit Morzine

Napisany przez dnia Październik 29, 2013 w Life, Na rowerze | 0 komentarzy

Miały być wakacje życia i… były. Zupełnie inne niż last minute do Grecji… na szczęście (chociaż Kretę polecam).
Morzine jest miastem w którym nie da się nudzić. Typowo alpejska wioska, z wąskimi uliczkami, cudownymi okiennicami i wszechobecnymi sercami, których po powrocie miałam dosyć i za którymi teraz tęsknię.

Morzine to również niezliczona ilość wyciągów, którymi podróżuje się nawet do Szwajcari za całe 1€, dziennie oraz pyszne wina i bagietki za niewiele więcej.

Zdjęcie autorstwa Mateusza 🙂

Piękne alpejskie widoki towarzyszyły nam cały czas. Podziwianie ich odbywało się głownie z niezliczonych kolejek linowych.

Wodospad Le Brochaux.

Oczywiście zarówno dla mnie (jako nierowerowej) jak i reszty głównym punktem programu były trasy downhillowe, których było równie dużo jak wyciągów.
Kuba na trasie w Lindarets.

Chłopaki na lokalnym A-line w Morzine.

Daily Shot z Vitala.

Bonus dnia spędzonego w krzakach. Sam Dale z teamu Madison Saracen.

Na koniec słit mix ze słit Morzine :).

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress