Majówka ’16 Rytro

Napisany przez dnia Maj 10, 2016 w Na rowerze | 0 komentarzy

majówka rytro monika marcinkowska

Stało się!

Pierwsza w moim życiu prawdziwa enduro majówka :0 za mną.  Był to pierwszy (z wielu, wielu) wyjazd gdzie odhaczyła się cała geriatryczna ekipa 😉 Fajnie, że udało się zgrać i jeżdżących i chodzących i wszystkich na tej samej majówce i przy tym samym grillu :).

Pojechałam z nastawieniem, że częściowo pojeżdżę i trochę pochodzę. Skończyło się na prawie trzech wycieczkach rowerowych i o dziwo mój organizm jakoś to ogarnął… i rower prawie też :/

Moje współtowarzyszki wycieczek Kasia i Agata <3. Kasia wiadomo, „lata treningów na pływalni” „konstrukcja psychiczna” godna naśladowania (szczególnie na ostatnim podjeździe, ostatniej wycieczki), ale Agata…:), Agata jest moja bohaterką tego wyjazdu. Był to jej pierwszy wyjazd na rower w góry ever i zaliczone dwie konkretne wycieczki bez żadnych taryf ulgowych. BRAWO TY dziewczyno!

Niestety, byłoby za miło gdyby się coś nie zesr@#o… Dred, drugiego dnia na ostatniej prostej poślizgnął się i przewrócił na ramie i bark. Z pozornie nie niebezpiecznego upadku wyszło pogruchotane ramię i sezon z głowy. Bartek, duży HUG! wracaj nam do zdrowia, bo bez Ciebie nie jest tak kolorowo :D.

Chciałam połączyć rowerowanie i fotografię, więc dźwigałam na każdą wycieczkę dodatkowe nikonowe kilogramy. Nie wiem czy był sens, ale chyba nie umiem tak tylko pstrykać komórką. Kurde przydałoby się coś lżejszego 🙂

No to lecimy 🙂

Tak tak, ten najkolorowszy to wujek Dred i jego dziewczyna Santa 🙂

majówka rytro monika marcinkowska

 

majówka rytro monika marcinkowska

Dnia pierwszego były zajęcia w podgrupach. Chłopcy pojechali na lewo, dziewczynki na prawo. Celem był Kicarz. Po pierwszych, podobno „fajnych” kamieniach, w drodze do Piwnicznej, moja przerzutka, która była już uszkodzona po Świętokrzyskich, rozwaliła się ponownie i niestety zarówno ja, jak i mój serwisant Kuba musieliśmy się wrócić. Po tej pseudo naprawie miała już działać do końca turnusu :), działała.

Po straconej godzinie rozpoczęliśmy gonitwy za pozostałą częścią naszych wypraw. Popędziłam więc szosą do Piwnicznej, potem płytowym podjazdem do Walczaków i na przełęcz pod Kicarzem, gdzie miałyśmy się spotkać z Kasią i Agata. Wszystko szło dobrze, gdyby nie to, że dziewczyny na szczycie się pogubiły i zjazd zajął im dwie godziny. Przynajmniej było widokowo. Na Kicarzu podobno też 🙂

majówka rytro monika marcinkowska

 

majówka rytro monika marcinkowska

Wróciły!

majówka rytro monika marcinkowska

Teraz już tylko zjazd do Piwnicznej na szejki 🙂 Aha, na tym zjeździe też się trochę zagubiłyśmy ;p

majówka rytro monika marcinkowska

 

majówka rytro monika marcinkowska

 

Dzień drugi.

Jedząc śniadanie mistrzów Dred jeszcze nie wiedział co go czeka…

DSC_6765

„Wystylizowani na niekończący się podjazd” pierwszą część zrobiłyśmy razem z chłopakami (Przełęcz Żłobki 700 m podjazdu:O). Mnie się podobało, bo nie było po płytach 🙂

DSC_6766

Pierwszy popas.

DSC_6769

 

DSC_6772

Zawsze uśmiechnięta 🙂

DSC_6771

Zrobione!

DSC_6780

Jak już pisałam, Kasia moja mistrzyni od „konstrukcji psychicznej” 🙂

DSC_6788

 

DSC_6789

 

DSC_6787

 

DSC_6791

 

DSC_6796

I tu nasze drogi z chłopakami znowu się rozdzielały na lewo i prawo. Tym razem my na lewo 🙂

Tak, tak przełęcz to jednak nie szczyt 🙂 Wielki Rogacz czekał!

DSC_6792

 

DSC_6795

Na szczycie czekał na nas taki widok 😀

DSC_6797

Po Rogaczu było „morze kamieni” do chałupki z oscypkami i piwem.

DSC_6798

 

DSC_6802

 

DSC_6800

 

DSC_6801

Podjazd, na Eliaszówke (1024 n.p.m). A po piętach deptała nam gruba…

DSC_6810

Przyjemny zjazd granicznym szlakiem.

DSC_6814

 

DSC_6819

Jeszcze trochę kontemplacji i wracamy na lody do Piwnicznej :)… i grubcia też tam była…

DSC_6822

 

DSC_6826

 

Dzień trzeci.

Po tym jak odwieźliśmy wieczorem Dreda do szpitala, w poniedziałek cześć pojechała podnieść Bartka na duchu a reszta na celownik obrała Przełęcz Bukowinę (993 m.n.p.). Oprócz podjazdu po płytach…, było przepięknie, malowniczo i zimno 🙂

DSC_6840

 

DSC_6843

 

DSC_6844

 

DSC_6845

 

DSC_6849

 

DSC_6852

 

DSC_6855

 

DSC_6861

 

DSC_6863

Makowica (948 n.p.m.)

DSC_6867

 

DSC_6869

Mega błotnisty zjazd do Mostu nad Głebokim Jarem i koniec.

DSC_6871

 

DSC_6874

Butów też 🙂

DSC_6875

 

Brak komentarzy

Trackbacks/Pingbacks

  1. Majówka II ’16. Góry Świętokrzyskie. | Monika Marcinkowska Fotografia - […] górski powinien świętokrzyskie mieć objechane! Po rytrowej majówce (kto nie widział zapraszam TUTAJ), Góry Świętokrzyskie wydawały się pikusiem. Nic…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress