Lifestyle,  Na rowerze

Last month – maj. Zielono mi!

 

Lato w tym roku przyszło szybciej niż się spodziewaliśmy. I dobrze 🙂

Świąt na zielono i niebiesko jest cudowny. Maj upłynął głównie pod znakiem szosy, zajawka nadal na wysokim poziomie. O czeskich asfaltach kiedyś Wam wspominałam, teraz miałam okazję pośmigać dookoła Kout. Wyszły z tego dwie malownicze pętle i chęci na Pradziada 🙂 ale od początku… 

Początek maja to koniec pierwszej majówki. Javorovy Wierch zaliczyłyśmy z Agatą z buta. 

Javorowy wierch

 

Szlak na którym nie powinno nas być 🙂

Szczyrk

 

Pętla Beskidzka z chłopakami. Najbardziej podobał im się podjazd pod Ochodzitą. Na fotach jezioro Czarne w drodze na zameczek prezydenta. 

Jezioro Czarne Wisła

 

 

Miło się czyta takie komentarze <3

 

Koci punkt obowiązkowy, musicie mi wybaczyć. Ja mam fioła na ich punkcie a nie będę im robić osobnego bloga więc przemycam futra tu 😉

Kot Perski

 

 

Dżungla na rudzkiej.

 

 

Lądujemy w Koutach. Podczas gdy Kuba z Marcinem pocili się na zawodach enduro, Ja odkrywałam czeskie przełęcze. 

Na sobotę zaplanowałam sobie odpowiedniej długości kółeczko. Polecam całość, chociaż ten mały dodatek za Śumperkiem można sobie darować bo w tej części są najsłabsze asfalty. Całość tak jak wspomniałam niezwykle malownicza z dosyć pustymi drogami. 

 

 

 

 

Czy może być bardziej kojący widok…?

 

W niedzielę wspięłam się na górę na której ścigali się chłopaki. Na jej szczycie znajduje się elektrownia wodna Dlouhe Strane do której prowadzi 25 km podjazd o różnym nachyleniu. Ojjjj można się zmęczyć. Polecam bardzo wjechać na sam szczyt bo widoki robią wrażenie. Nie pokaże Wam niestety zdjęcia elektrowni bo strasznie wiało i było zimno a Ja wybrałam się w najletniejszej koszulce jaką mam…
Podczas zjazdu palce prawie przymarzły mi do klamek. Fajne w asfalcie na tą elektrownie jest to, że można jednym wjechać (wychodzi z Loucnej) a wrócić tym prowadzącym do Kout. Muszę Wam powiedzieć, że ta droga to chyba najładniejszy asfalt jakim do tej pory jechałam w górach <3 Cały czas prowadzi trawersem o lekkim nachyleniu. No tak całkiem alpejsko 🙂 Muszę koniecznie tam wrócić bo z zimna nie ogarnęłam fot. 

W tym rejonie czeka na mnie jeszcze pętela na Pradziada czyli must ride każdego szosowca 🙂 Zostawiłam go sobie na trochę cieplejszą aurę. 

 

 

 

Ten szczyt z wieżą to właśnie Pradziad 🙂

 

 

Dolna część elektrowni wodnej. 

 

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie sporo dziewczyn wokół mnie zaczyna jeździć na szosie 🙂 (#proudofyou) a Ja dostaje pytania „Jakie ciuchy”, „Jakie buty kupić”? Zabrałam się już za post w tej sprawie, ale pogoda w kwietniu i maju nie bardzo pozwala na siedzenie w domu 🙂 

 

Lubie nasze wycieczki mtb z Agatą do baru 🙂

 

Sunsety z Kallisto 🙂

 

Ach i moja miejska modelka na której jeżdżę do pracy i kraść jaśmin do parku ;p

 

 

Nadążyć za nimi 🙂 Bezcenne! 

 

Jak już nadążyłaś za tymi koniami to należy Ci się nagroda 🙂 Jedyny alkoholowy wyjątek który pije. Dziki Sad czereśniowy jest okej, ale śliwkowy miażdży system 🙂

To co, dziewczyny na rowery!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.