Lifestyle,  Na rowerze

Last month – czerwiec. I ślubuję, Ci…

Czerwiec, dla niektórych początek wakacji, dla innych okres intensywnego oczekiwania na krótkie dwa tygodnie urlopu 🙂 Należę niestety do tej drugiej części, dlatego muszę uprzyjemniać sobie każdą wolną chwilę, a najefektywniej jest, jak wszyscy wiemy, na rowerze ;p Oficjalnie potwierdzoną informacją jest, że urlop w tym roku spędzamy w Morzine <3. Czeka mnie nielada wyzwanie bo francuskie Alpy to nie przełęcz Kocierska a już tym bardziej łódzkie asfalty, ale o tym wszystkim będzie w przyszłym miesiącu. Co przyniósł czerwiec?

Czerwiec minął trochę pod hasłem slow life 😉 były deszczowe szare dni, dzięki którym blog rozpromieniał. Przypomniałam sobie jak robi się zdjęcia dla kogoś a nie ze sobą i na chwilę zostałam fotografem ślubnym 🙂 Mam nadzieję, że we wszystkich przypadkach nie zawiodłam zaufania, które we mnie pokładano.

Kupiłam kolejne książki, które nie wiem kiedy przeczytam i zrobiłam kolejne boskie zdjęcia moim kotom mimo, że mam ich już cały dysk 🙂

Zatem zapraszam na kolejny miesiąc w fotograficznym podsumowaniu. 

Góry Świętokrzyskie 

W całej Polsce zapowiadali deszcze poza Górami Świętokrzyskimi, więc spontanicznie zapakowaliśmy szosy i śmignęliśmy na konkretną pętle w te piękne rejony. Byłam tam ze dwa razy na mtb (tutaj wpis) i zawsze mi się podobało, ale muszę powiedzieć, że szosowo się zakochałam. Świętokrzyskie są połączeniem szosy w górach z płaską łodzią. Idealnie coś pomiędzy 🙂 Jazda tam przypomina kolejkę górską, góra, dół, góra, dół. Jeżeli, ktoś nie ogarnia przerzutek to po jednym dniu tam, nie ma opcji, żeby się nie nauczył. Ja jestem zachwycona i mam absolutnie smaka na jakiś długi weekend w tamtych okolicach. Może coś wczesna jesienią 🙂

Poniżej wrzucam tracka ze Stravy. Jak widać nawet w niższych górach można wykręcić porządne przewyższenie 🙂

Bazą wypadową był Kaniów -> Zalezianka –> Gózd –> Psary –> Bodzentyn –> Wola Szczygiełkowa –> Nowa Słupia –> Łagów –> Czyżów –> Makoszyn –> Czaplów –> Kakonin –> Porąbki –> Krajno –> Św. Katarzyna –> Barcza –> Kolonów i powrót do Kaniowa. 

góry świętokrzyskie

 

 

 

 

Umyty i w gotowości <3 

 

Kocie przerywniki jak zawsze musza być 🙂 Maciej Kot w porannych promieniach buszujący w Gladiolach <3

 

Szosowa Agata! 

Chciałabym tak częściej 🙂

 

Sesja zdjęciowa na Instagram 

W czerwcu oderwałam się na chwilę od roweru i wróciłam trochę do korzeni. Sesje na instagram są dla mnie nowością, ale za to jaką piękną! Zwłaszcza, że Sandrę znam od dziecka i pamiętam jak robiłyśmy pierwsze zdjęcia… boże jaka stara jestem…

 

Nowe łódzkie asfalty

Niezwykle malownicza pętla, na której można się zresetować po pracy. Odkryte nowe asfalty. Polecam! 

 

 

 

 

 

Benio <3

 

Grażynowe Enduro Trials 🙂

Och ile emocji przyniósł nam trzem ten weekend 🙂 Głównie za sprawą Katarzyny, która wsiadła na rower JUŻ drugi raz w tym roku i została zaprowadzona na Twistera. I chyba jest pierwszą osobą w Polsce, która po pierwszym odcinku powiedziała, że jej się nie podoba i wraca szutrem 😀 Na szczęście gdzieś w Kasi jest nadal pierwiastek sportowca i po pierwszym szoku i poznaniu terenu przyznała się, że jednak te ścieżki fajne. W niedziele jak się okazało spodobało jej się za bardzo… :/ Ja osobiście jestem z moich Grażyn mega dumna. Z Agaty, że zrobiła taki progres przez ostatni rok, że jeździ w dół przedemną <3 a z Kasi, że mimo, że nie chce to jednak trochę chce 🙂

 

Podczas gdy, dziewczyny odkrywały uroki i wady RockandRolli, ja wyskoczyłam sobie ponownie szosowo na Górę Żar 🙂 Byłam tam równo rok temu na Fuji. Nie muszę dodawać, że to był jeden długi personal rekord. Najfajniejsze jednak jest to, gdy na szczycie podchodzą do Ciebie Panowie Szosowcy, którzy mijali Cię po drodze, z gratkami i trochę zdziwieni mówią, że całkiem krótko na mnie czekali 😀 Bezcenne! 

 

 

Jak urządzić rowerowo-kocie mieszkanie 🙂 Powinnam chyba zrobić o tym wpis ;p

 

Legalny doping 

Znalazłam w Biedronce w promocji 🙂 Podoba mi się bardziej niż Bike & Cook. Ciasto bananowo – owsiane bez mąki wychodzi… nawet z kocimi kłakami! 

legalny doping

 

 

Ślub roku 😉

Gosia i Mateusz (przypominam Najpiekniejsze Oczy Polskiego Downhillu :)) powiedzieli sobie sakramentalne tak 🙂 Życzę Wam kochani samych szczęśliwych chwil, rowerowych też 🙂 

 

Blog w nowej odsłonie

Czerwiec nie rozpieszczał nas już tak gorącymi dniami jak kwiecień i maj (wiadomo początek wakacji…:/) dlatego pewnego deszczowego tygodnia zabrałam się za wizualny refreshing bloga. Znowu chce mi się do niego wracać, mam nadzieję, że też Wam przypadł do gustu. 

blog monika marcinkowska w nowej odslonie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.