morzine road cycling
Lifestyle,  Na rowerze

Rowerowe pocztówki z wakacji – Morzine – mekka nie tylko kolarza górskiego

Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze 2 lata temu, że w te wakacje będę sobie beztrosko szosować od jednej alpejskiej przełęczy do drugiej… to bym się szeroko uśmiechnęła… A jednak! francuskie Morzine to nie tylko enduro i dh mekka, to również idealnie usytuowane miejsce z asfaltami i przełęczami, które niejednokrotnie były etapami Tour de France. I w tych wszystkich pięknych sceneriach, pośród ciężkich dh rowerów wylądowałam Ja, Mońcia na szosowym Livku 🙂

morzine road cycling

 

Morzine od lat jest jedną z najważniejszych i kultowych miejscówek ekstremalnego kolarstwa górskiego. Usytuowane w dolinie otoczonej przez liczne bike parki jest świetną bazą wypadową do takich miejscówek jak: Les Gets, Avoriaz, Morgins, Champery, Chatel. Jest to miejsce w którym niezależnie od poziomu zaawansowania każdy znajdzie trasę dla siebie. Do tego dodajcie alpejskie widoki i znajdziecie miejsce idealne nie tylko na weekend. Dzięki mnogości rowerowych tras i świetnej wyciągowej infrastrukturze, Morzine jest perfekcyjną wakacyjną/urlopową destynacją. My w Morzine byliśmy w różnych terminach i długościach pobytu. Uważamy, że optymalnie jest jechać na przełomie lipca i sierpnia, minimum na dwa tygodnie. Jest to czas, który pozwala zarówno na poznanie wszystkich tras  jak i dzień-dwa-trzy regeneracji. W samym centrum znajdziecie duży basen miejski, na wylocie z miasteczka przepiękne jezioro Montriond a kilka chwil od centrum możecie pomoczyć cztery litery pod wodospadem Point de Nyon. 

Ja w tym roku odkryłam Morzine i okolice z innej niż dotychczas perspektywy. Z perspektywy roweru szosowego. Po raz kolejny się nie rozczarowałam, a w tym poście chciałabym Wam pokazać własnie szosową odsłonę tego miejsca. Okej, będzie też enduro bonus 🙂

 

Morzine, gdzie mieszkać, co jeść?

Szybki przewodnik dla tych, którzy planują pobyt pierwszy raz. W kwestii kwater, Morzine wychodzi nam na przeciw portalem http://en.morzine-avoriaz.com, gdzie możemy przefiltrować wszystkie obiekty pod każdym interesującym nas względem i wybrać optymalny. Warto dodać, że dobrze jest wybrać kwaterę z opcją multipass. Karta ta, za kwotę 2€/dzień daje nam możliwość dowolnego podróżowania wszystkimi wyciągami, nielimitowanego dostępu do basenu miejskiego oraz przewozu busami do pobliskich miejscowości (np. nad jezioro Montriond). 
Ceny w Morzine są akceptowalne. Wiadomo, że wszystko zależy od budżetu, którym dysponujecie i chcecie na pobyt przeznaczyć. Każda kwatera typu mieszkanie/apartament posiada kuchnię, zatem w wersji niskobudżetowej można zabrać zapeklowane jedzenie/mieso i robić z tego obiady. W wersji na bogato, każdy znajdzie knajpę dla siebie. W tej kwestii Wam nie doradzę bo zawsze jeździmy w opcji Janusz na wakacjach z własnym makaronem 😀 W samym Morzine są dwa dobrze zaopatrzone markety, w których znajdziecie wszystko. Cena win i serów: od 3€ w górę, przy czym te za trójasza są już baaardzo dobre. Za bagietkę zapłacicie 1€. Oliwki i kabanosy zabieracie z Polski 😀 Nic więcej do szczęścia Wam nie będzie potrzebne.  Najdrożej wychodzi mięso. 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Widok z Morzine na Avoriaz

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Wodospad Point de Nyon

 

morzine road cycling

Skończyłam trzecią cześć serii Stiega. Ta podobała mi się najbardziej. 

 

Skąd wiedziałam w którą stronę  jechać? 

Jak wiecie bądź nie wiecie, to był mój trzeci pobyt w Morzine (pierwszy i drugi znajdziecie TU i TU), ale pierwszy raz z rowerem. Szukając w internecie informacji i pętli szosowych w tamtejszych okolicach trafiłam na świetnie przygotowany portal:  http://www.morzinemountaincycling.com/eng/index.html
Znajdziecie na nim wszelkie potrzebne informacje na temat kolarstwa szosowego w Morzine. Przygotowane, dokładnie opisane pętle szosowe. Do każdej jest gotowy do ściągnięcia plik .gpx (w moim NeosTracku działały bez zarzutów). Pętle są opisane pod kątem trudności. Każdą przełęcz macie rozrysowaną pod kątem nachylenia. Ba, nawet jest opisane w którą stronę jechać. Pętle są przemyślane i skonstruowane tak, żeby widoki wynagradzały trudy wspinaczki a powroty nie bolały. 
Osobiście jestem zachwycona tym portalem, bo rzeczywiście jakbym miała jechać z mapą i wyznaczać sobie trasy sama to nie w każdą stronę, każda pętla byłaby tak samo przyjemna czy malownicza. Jeżeli, wybieracie się do Morzine na szosowanie po raz pierwszy, naprawdę warto przestudiować sobie ten portal, ściągnąć mapy i pliki gpsowe. Jak już poznacie asfalty to możecie sobie każdą pętle dowolnie modyfikować, skrócić, wydłużyć wg. własnych preferencji i tego co Wam się najbardziej podobało. 

Ktoś wykonał kawał dobrej roboty na tej stronie. Szacun, zwłaszcza, że jeżdżąc po polskich górach zazwyczaj jadę w ciemno. 

Muszę przyznać, że poziom stresu związany z jazdą w alpach był na równym poziomie co ekscytacji. Po dwóch latach jeżdżenia po płaskiej Łodzi, zdobyciu kilku polskich i czeskich przełęczy i szczytów stanęły przedemną wyzwania w postaci pętli z długimi, stromymi podjazdami i przewyższeniami prawie zawsze przekraczającymi 1500 m. Noi te zakręty 180 stopni, a ja nie jestem królową skręcania. Jak się z czasem okazało, najbardziej w kość nie dały mi wcale podjazdy a właśnie jazda w dół. Moje nizinne dłonie nie są przyzwyczajone do długotrwałego zjeżdżania i hamowania :)… wiem, mogłam nie hamować ;p

Ruch samochodowy w okolicach Morzine jest spory. Są tam dwie drogi które prowadzą do miast i cały ruch odbywa się na nich. Jak tylko przejedziecie za Les Gets lub Saint-Jean-d’Aulps, ruch samochodowy robi się znikomy. Szosowców można spotkać wszędzie w ilościach sporych. 

Podsumowując: dałam radę 🙂 Wszystkie 8 pętli, które sobie zaplanowałam na dwa tygodnie pobytu zostały odhaczone. Na trzy najtrudniejsze pojechał ze mną Kuba, resztę ogarnęłam sama ze sobą. 

 

Jak przygotować rower szosowy w alpy?

Przy planowaniu samotnych pętli w alpach warto zaopatrzyć się w sakwę podsiodłową. Nie podobają mi się takie torby w rowerach, uważam, że wygląda to mało stylowo i na co dzień nie zamierzam korzystać ale jak robisz 80 km w górach i nie masz na każdym zakręcie Żabki to dobrze mieć dodatkowe miejsce do przechowywania. Z tym, że ja tam woziłam rzeczy inne niż większość szosowców 🙂 Dobra, przyznam się, nawet w alpach jeżdzę na „tzw. prosa” bez zapasowej dętki i pompki :O… czas na hejt… na szczęście w ciągu dwóch lat nie było takiej potrzeby, tym razem również…
Ja w niej woziłam aparat, dodatkowe batony i żele, dzięki czemu na plecach miałam tylko banana i telefon więc nic mi nie ciążyło. 

Kolejną ważną sprawą są dwa koszyki na bidony. Mieliśmy w tym roku tylko jeden dzień z deszczem a poza tym były upały i skwar z nieba. Dwa bidony z izotonikiem to absolutny must have. 

Przełożenia 🙂 Dopiero w alpach przekonałam się, że to ważne. Liv ma kasetę 11-32 co z kompaktem 50/34 umożliwia wjechanie pod każda górę. Dla przykładu Kuba ma 34X25 i niestety mimo mocy w nodze musiał często „przepychać” rower, co raczej bardziej męczy niż daje satysfakcję z podjazdu. 

Ostatni element to gacie z porządną, dobrej jakości wkładką. Podczas 20 kilometrowych podjazdów w 30 stopniowych upałach trzeba sobie zapewnić maksymalny komfort w tych okolicach. Ja jeżdziłam w setach od Kallisto i La Passione.
Przetestowałam dosyć intensywnie spodnie od La Passione, wkrótce będzie szmaciany wpis. 

 

Tour Du Roc d’Enfer

Zatem, przejdźmy do sedna wpisu czyli do szosowych pętli. Na pierwszy ogień, na świeżej nóżce poszła długa i niezwykle malownicza pętla wokół Roc d’Enfer. Pętla wychodzi z Morzine w stronę Les Gets a wraca przez Montriond. Prowadzi, przez kilka małych klimatycznych miasteczek.

W tamtych okolicach zrobiłam jeszcze dwie podobne pętle, ale tamte nie były tak urocze jak ta. A może to tylko kwestia tego, że ta była moją pierwszą w alpach i mam do niej sentyment 🙂 Idealna na początek, można powiedzieć lajtowa o konkretnym przewyższeniu 🙂

 

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

 

Circuit de la Ramaz

Pierwsza z tych oznaczonych kolorem czarnym 🙂 Zrobiona z Kubą. Przełęcz La Ramaz. Moja ulubiona pętla i przełęcz wyjazdu. Trudna z pięknymi widokami. Na zjeździe z tej przełęczy Kuba miałby kolizję ze świstakiem. Na szczęście świstak był szybszy 🙂 
Kolejną fajną rzeczą w Morzine i okolicach jest przygotowanie pętli pod kątem informacyjnym. W zasadzie nie miałam ani razu problemu z tym, że nie mogłam się zlokalizować. Wiele pętli ma swoje drogowskazy a na podjazdach i zjazdach na przełęcze co kilometr są tabliczki informacyjne ile kilometrów do końca zostało i jakie czeka Cię nachylenie na kolejnym kilometrze. W Polsce nie do zobaczenia 🙁

 

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

Grimpee D’Avoriaz

Avoriaz czyli górskie miasto. Myślałam, że to będzie góra regeneracyjna… no myliłam się 🙂 Przewodnik sugeruje żeby podjazd zrobić od strony jeziora Montriond przez „Goat Village” i Les Lindarets. Żałuje, że nie mam dla Was zdjęć z wioski kóz, którą warto odwiedzić. Twórcy przewodnika wiedzą co piszą. Podjazd od strony Montriondu jest dłuższy i w zasadzie łatwiejszy, co nie oznacza, że jest banalny. Natomiast zjazd do Morzine to chyba najstromszy zjazd tego wyjazdu. Serpentyny mają dużo ekspozycji a ja mam lek wysokości i przestrzeni. No nie jest to mój faworyt w dół. Natomiast na nim zobaczyłam jak zjeżdżają rasowe szosenki w dolnych chwytach! Kurde jak ja im zazdroszczę umiejętności… 

 

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

Coffee Ride

Okej, skoro nie wyszło z regeneracją na Avoriazie, to Jakub wymyślił, że nad to malutkie jeziorko na pewno będzie w miarę równo 🙂 Hmmm, na 17 km 540 przewyższenia to raczej nie jest równo. Tym samym pragnę nadmienić, Morzine położone jest tak, że nie ma opcji na przejażdżkę regeneracyjną, zawsze czeka Cię podjazd 🙂

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

Cols en Vallee Verte i Excursion en Vallee Verte

Kolejna dwie długie, lajtowe przyjemne rundki. Podobne do tej pierwszej, ale mniej urokliwe, co oczywiście nie oznacza, że nieciekawe 🙂 Tak, jak moja pierwsza wycieczka prowadzą przez kilka mniejszych przełęczy i miasteczek. Co podobało mi się w tych pętlach najbardziej to mnogość i różnorodność wiosek, gdzie mogłam sobie podpatrywać życie francuzów. Zauważyłam tam, że na prawdę jest tak jak w moich książkach o celebrowaniu we Francji rodzinnych spotkań na tarasach i w ogrodach przy winach i serach. Uwierzcie mi, było to widać! Mam silny niedosyt zdjęć z tych rund… więc muszę tam wrócić 😀

Jakość asfaltów w Morzine i okolicach można przyrównać do tych, po których jeździłam w Bieszczadach. Albo mega hiper zajebiste albo bardzo mocno średnie. Momentami nawet zaskakująco słabe, ale w ogólnej ocenie 1-10 daje 7,5.  

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

Circuit de Joux Plane

Nastał dzień wyzwania zwanego przełęczą Joux Plane. Pogromca szosowców 🙂 Najtrudniejsza pętla wyjazdu. Obok podjazdu na Avoriaz jeden z odcinków etapu Tour de France. Dodam, że rekord podjazdu wynosi 33 minuty. My go zrobiliśmy w niecałe dwie godziny 😀 No ale nie o rekordy tu chodziło a o epickie widoki na Mount Black (zdjęcie tytułowe) i nachylenia sięgające 17%. Idealnie 🙂
W tym miejscu warto wspomnieć, że przewodniki sugerują, aby na Joux Plane wjeżdżać od strony miasteczka Somoens (polecam do niego wjechać i trochę zwiedzić bo jest urokliwe). Warto się do tych rad stosować bo podjazd od strony Morzine jest dużo stromszy i tak na prawdę, mało ciekawy, więc lepiej nim zjeżdżać. Pokonując w górę kolejne zakręty z Samoens ukazuje się Wam coraz szerszy widok na Mount Blanc, co dodatkowo motywuje do wspinaczki, a ponieważ prędkości na podjeździe są odpowiednio niskie macie czas na rozkoszowanie się tymi widokami i rozglądanie dookoła 🙂
Bardzo żałuje, że nie zrobiliśmy zdjęć na samym szczycie Joux Plane na którym jest jezioro… nie wiem dlaczego… 🙁

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Miasteczko Samoens

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Z widokiem na Mount Blanc

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

Col du Corbier

Ta runda to jest mój unfinished bussines ze względu na zamkniętą przełęcz La Forclaz, przez którą miałam wracać. Szkoda bo podjazd tam zapowiadał się na wymagający. Co ma wisieć nie utonie, dzięki temu zrobiłam podjazd z dwóch stron na przełęcz Corbier. 
Bardzo polecam tę wycieczkę ze względu na towarzyszące jej widoki. Z przełęczy Corbier w stronę La Forclaz zjeżdża się do malowniczego miasteczka Bonnevaux, które jest najpiękniejsze ze wszystkich odwiedzanych przezemnie podczas tego wyjazdu. Potem szosa prowadzi wzdłuż klimatycznej doliny do kolejnego podjazdu. No cóż, robót drogowych nie przeskoczę a przynajmniej mam pewność że następnym razem na La Forclaz pojadę nowym asfaltem 🙂 

 

 

morzine road cycling

Widok na miasteczko Le Biot

 

morzine road cycling                                                                                                                                              Col de Corbier zdobyta                                                                     Miasteczko Bonnevaux

 

morzine road cycling

Zjazd do Bonnevaux

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Dolina w kierunku La Forclaz

 

Excursion en Vellee de L’Arve plus Col de Pierre Carree

Wisieńką na torcie był 100 kilometrowy kolos z najdłuższym w moim życiu 20 km podjazdem na przełęcz Pierre Carree. W przewodniku opisana jest tylko pętla. Wjazd na przełęcz z miejscowości Araches, dodany jest opcjonalnie. Uważam, że jak już jesteś w alpach i robisz pętlę w tych okolicach naturalnym jest zdobycie tej przełęczy i dodanie 900 metrów do przewyższenia 🙂 Sama pętla daje mnóstwo satysfakcji z przebycia jej, ale szczyt…chyba nas rozczarował :). Jestem istotą, która po tylu kilometrach podjazdu i wylanego potu w 40 stopniach (podjazd prowadzi głównie odsłoniętymi asfaltami) spodziewa się tzw: amazing view a tu, było po prostu ładnie :/ Mogło to też wynikać ze zmęczenia upałem i dwoma tygodniami patrzenia na alpejskie widoki 🙂 Niemniej jednak uważam tę pętlę za absolutne must ride. Najbardziej w niej podobał mi się powrót z Araches w kierunku St. Sigismond, który prowadził nowiutkim asfaltem w widokiem na Clusses. Wyzwaniem dla naszej psychiki na tej pętli był ostatni podjazd do Les Gets, zwłaszcza, że zjeżdżając z przełęczy Pierre Carree przegapiłam jedyny market i wracaliśmy o suchych bidonach. Życie uratował nam wodopój przy kościele w Taninges, który pozwolił nam przetrwać podjazd.
Na tej pętli zrobiliśmy  2653 metrów przewyższenia. Chciałam się pochwalić, że jest to mój osobisty rekord. Nigdy w górach nie zrobiłam 100 km i takiego przewyższenia (do tej pory rekordem było 1800 m) #proudofmyself 

 

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Przełęcz Pierre Carree

 

morzine road cycling

 

morzine road cycling

Widok na Clusses

 

morzine road cycling

Wodopoje ratujące życie. Musicie wiedzieć, że we francuskich miasteczkach nie ma takich sklepików spożywczych jak u nas. Są albo markety na obrzeżach miasta albo knajpki. Żeby uzupełnić zapasy wody albo wydajecie 4 euro na 0,3 l napoju albo szukacie takich wodopojów. Najczęściej przy kościołach 🙂

 

morzine road cycling

Ostatnia prosta do domu Les Gets                                                Ostatni podjazd w temeraturze 43 stopni :O

 

Dla tych którzy wytrwali do końca mej opowieści a jeżdżą dh i enduro nagroda, czyli półtora dnia spędzonego w lesie z Jakubem oraz Minaaaaaaarowy bonus na koniec 😀 
Chciałabym jeszcze w tym miejscu podziękować Kubie Kocjanowi, który zorganizował cały ten wyjazd i zmontował ekipę włączając w nią nas…

kuba kocjan

 

…oraz całej ekipie czyli Blademu, Gurgulowi, Lachurowi i Rajzie za dwa tygodnie bez spiny 🙂 Chłopaki było tak, że mogłabym jechać z Wami jeszcze raz 🙂 a nie wszędzie i nie z każdym tak jest :*

morzine

 

morzine avoriaz

 

morzine avoriaz

 

morzine avoriaz

 

morzine avoriaz

 

morzine avoriaz

 

morzine avoriaz greg minaar

 

morzine road cycling

Widok na Morzine z Pleneya

 

To co? 

Zbieramy ekipę na przyszły rok 🙂 Jacyś chętni??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.